• Joanna

Świadome życie. Dlaczego dopiero podczas wspinaczki na swój drugi szczyt poznasz odpowiedzi.

Pierwszą górę zdobywamy zgodnie z oczekiwaniami innych. Drugą zdobywamy dla siebie. 


Graliśmy według zasad. Grzecznie chodziliśmy do szkoły mając przed oczami wymarzoną karierę. Co jakiś czas pytano nas kim chcemy być jak dorośniemy, robiono testy talentów i wyznaczano kierunek nauki.

Potrzebna była matura, potem dobre studia. Nawet w chwilach buntu i dorastania wiadomo było, że wrócimy na wybraną ścieżkę.

Ścieżkę wybraną, ale przez kogo? Mimo to szliśmy dalej. Niektórzy szczęściarze już w trakcie studiów zaczęli pracować. Wszyscy wokół klaskali - “ma pracę”. To znaczyło, że jednak coś z nas wyrosło.


Szczęśliwie zasady pierwszej wspinaczki są jasne. Masz pracę, za tobą pierwsze awanse, teraz zakłada się rodzinę i bierze kredyt na mieszkanie.


Jak cudownie, że mieliśmy pracę na etatach, a banki radośnie udzielały kredytu na 30 lat. Mając taki kredyt już nie musieliśmy się zastanawiać, czy kiedyś zmienimy pracę, bo po co komu takie ryzyko?


Pojawiły się dzieci. Nasz świat się wywrócił do góry nogami, ale i to było częścią procesu. Już nie my sami byliśmy w centrum naszego świata, tylko ta mała istota, która nie dawała spać po nocach.

Ale my mamy dyscyplinę we krwi, daliśmy radę! W sześć miesięcy wrócilićmy do dawnej sylwetki, do pracy i udowodniliśmy że jesteśmy nadal tym skłonnym do poświęceń pracownikiem roku.

Nadrabiamy stracony czas, pracujemy już teraz na dwa etaty, bo przecież opieka nad dzieckiem to pełnoetatowe zajęcie.

Zaczynamy myśleć o domu gdzieś na obrzeżach miasta.

Dajemy z siebie wszystko, jesteśmy na diecie i ćwiczymy regularnie.

Jedziemy na wspaniałe wakacje, mamy dobry samochód, zaczynamy myśleć o przyszłości swoich dzieci i szukamy inwestycji.


Osiągnęliśmy szczyt. Zwalniamy, łapiemy oddech, rozglądamy się.

Tak właśnie miał wyglądać sukces!


I gdy tak sobie siedzimy na szczycie góry coś do nas dociera.

Nie takiego widoku się spodziewaliśmy. Miało być “żyli długo i szczęśliwie” - ale co to właściwie oznacza?


Czy jesteśmy szczęśliwi? Czy stabilizacja finansowa to wszystko co mieliśmy do osiągnięcia?


Według autora Davida Brooksa zdobyliśmy szczyt naszej pierwszej góry, ale to nie ona jest naszym życiowym celem. Dopiero z tej pierwszej widzimy tę właściwą.


Pierwsza góra bazowała na osiąganiu sukcesu zewnętrznego (życie zawodowe, dobra materialne, status społeczny).

Drugą górę zdobywamy kierując się sukcesem wewnętrznym (nasze pragnienia, odczuwanie radości, miłość, postępowanie w zgodzie z samym sobą, pomaganie innym).


Drugą górę zdobywamy już w innym tempie, cieszymy się każdym krokiem, rozmawiamy ze znajomymi, jesteśmy w stanie się zatrzymać, by komuś pomóc. Nie boimy się tak bardzo opinii innych, chcemy bronić naszej prawdy. Tę górę wybraliśmy sami i dlatego lepiej znosimy mozolną wspinaczkę. Bogatsi o doświadczenia, wiemy, że nie trzeba aż tak pędzić. Mówimy głośno o tym, czego my chcemy. Cieszymy się drogą, a nie samym celem.


Gramy według własnych zasad.

Czerpiemy ze swojej mocy.

Znamy swoją wartość.

Znamy swoje mocne i słabe strony.

Wiemy co spakować do plecaka.


Z jednej strony ta droga jest łatwiejsza, bo idziemy dla siebie.

Z drugiej często nie widzimy co jest za zakrętem. Tylko my znamy odpowiedzi i tylko my możemy podjąć decyzję.

Bywa trudno, bo zdobywanie drugiej góry to NIE jest działanie według szablonu.

Czasem musimy zadać sobie wiele pytań, bo wraz z klarownością widzenia celu dostrzegamy też kolejne niewiadome.

Kim jestem, czy mam w sobie wystarczająco dużo wiary? Czy ufam sobie, czy warto podejmować wysiłek?

Ponadto niesiemy bagaż doświadczeń.

Z czegoś musimy zrezygnować, by spakować ze sobą nowy sprzęt.

Czasem podczas schodzenia z pierwszej góry mocno się poturbujemy, stracimy siły.


Ale druga wspinaczka już nie jest o tym co na zewnątrz, nie staramy się w niej o oklaski.


Nie liczą się już zdjęcia na tle nowego samochodu, nie liczą się wspomnienia z wakacji. Podróżujemy dla siebie i wgłąb siebie.

Dlatego dajemy radę i ruszamy w tę podróż z uśmiechem.


Ćwiczenie dla Ciebie:

Narysuj swoją linię życia i zaznacz na niej wszystkie istotne momenty.

Następnie zastanów się, które osiągnięcia w życiu wynikały w twojego pragnienia, a które wynikały z oczekiwań otoczenia (rodziny, przyjaciół).

Co Ci to mówi?

Gdybyś musiała, zacząć teraz wszystko od nowa, to na jaką górę chciałabyś wejść?

Do jakiego życiowego celu byś dążyła?


Copyright by JMC Joanna Machowska Coaching, Chorzów, Śląskie ; All rights reservered 2018-2020  mail: Joanna.slowlife@gmail.com