• Joanna

Fernweh, zew włóczykijostwa.


Nigdy nie siedziałam w domu. Bycie dzieckiem oznaczało bycie w ciągłym ruchu.


Dorastałam w czasach, gdy całe dnie spędzało się na trzepaku z koleżankami, grało w gumę, skakało na skakance.

Jak człowiek zgłodniał, wołał "mamo rzuć bułkę" i mama z czwartego piętra rzucała bułkę. Trzeba było do domu wrócić jak się ściemni, co latem oznaczało 21, a jak się dobrze pokombinowało to i 22 (w mieście jak się zaświecą latarnie, to trudno powiedzieć, czy się ściemniło).


Latem odwiedzało się rodzinę z drugiego końca Polski, jechało na kolonie, albo jeździło "na Chechło" . Pamiętam żniwa, sianokosy, prowadzenie krów na łąkę. Pamiętam potańcówki na koloniach, wspólny pokój dla 30 dziewcząt, wydawanie całego kieszonkowego w dwa dni. Pamiętam, że na Chechło rowerem jechało się pół dnia, komary cięły, wszystko bolało po takiej wycieczce tydzień. Warto było.


Mogłoby się wydawać, że z włóczykijostwa się wyrasta.


Ja nie wyrosłam. Wiem, że nie wyrosnę. Nawet wtedy, gdy moja włóczęga nie mogła się odbywać w sensie geograficznym, bo w moim świecie pojawił się malutki bezbronny człowiek, odkrywałam nieznane na swój sposób. Fernweh z człowiekiem zostaje na całe życie.


Fernweh czy wanderlust ?


"Fern" - odległy, daleki. "Weh" oznacza ból duszy, boleść.


Ból duszy - to właśnie odróżnia fernweh od wanderlust, czyli chęci poznawania świata, podróżowania. W tym ostatnim jest ciekawość i ekscytacja nowym. Tymczasem włóczykijstwo to konieczność.

Włóczykij zagląda do domu, by na chwilę odpocząć od podróży. Na moment zakotwiczyć.


Podróżowanie z dzieckiem


Trzy lata temu rozpoczęliśmy z synem naszą tradycję. Włóczymy się razem przez całe wakacje. Do pierwszego wypadu zostaliśmy wypchnięci przez siły zewnętrzne.

Na skutek niedopatrzenia nie załapaliśmy się na wakacyjny dyżur w przedszkolu.

Trochę się pozłościłam, a potem postanowiłam, że pójdę na urlop wychowawczy.

Obraliśmy cel podróży, zaplanowaliśmy przerwy po drodze i ruszyliśmy.


W tym roku zrobimy to po raz trzeci. Za każdym razem sama podróż wygląda inaczej, zmienia się również życiowe tło. Dwa lata temu przed wyjazdem trzymałam w ręce wypowiedzenie umowy o pracę, rok temu pracę łączyłam z podróżą. Gdzie będziemy w te wakacje? Nie wiem.


Zew włóczykijostwa to bardzo silny pęd ku nieznanemu, odległemu. Siła życiowa, która nie pozwala stać w miejscu.


Slow life, to życie wolniejsze, ale we własnym tempie. Dla jednego wolniej, będzie oznaczało nieśpieszny spacer, dla drugiego uważny bieg, bez pomiaru czasu i ścigania się. Warto wybrać odpowiednie dla siebie tempo i ruszyć.



#fernweh #wanderlust #włóczykijoswto #podróż

Copyright by JMC Joanna Machowska Coaching, Chorzów, Śląskie ; All rights reservered 2018-2020  mail: Joanna.slowlife@gmail.com