• Joanna

Jak dbać o ciało gdy nie lubi się ćwiczyć? 8 porad dla osób, które nie znoszą fit wyzwań.

Podobnie jak jedzenie nie jest tylko sposobem na zaspokojenie głodu, tak aktywność fizyczna nie jest tylko sposobem by schudnąć. Zdrowie to coś więcej niż zestawienie przyjętych i spalonych kalorii. Nasz organizm to wspaniała maszyna stworzona do ruchu.


Gdy słyszę, że muszę przejść na dietę lub wprowadzić plan treningowy dostaję dreszczy. Przecież słowo dieta pojawia się najczęściej w kontekście odchudzania, a słowo trening kojarzy mi się z reżimem, potem i łzami. Nie, dziękuję.

Jednak wcale nie oznacza to, że jestem zajadającym czipsy kanapowcem. Wprost przeciwnie.


Czy zdrowe odżywianie i dbanie o sprawność fizyczną mogą być fajne?


Mogą, pod warunkiem, że przestaniemy postrzegać utratę wagi jako cel sam w sobie. Utrata wagi to tylko przyjemny skutek uboczny wprowadzenia zdrowych posiłków i odpowiedniej dawki ruchu do naszego życia.


O tym jak zmienić sposób myślenia o jedzeniu przeczytacie tu.

Dziś chcę napisać o tym, jak dbać o ciało i kondycję tak by sprawiało nam to radość i abyśmy z podekscytowaniem myślały o kolejnym treningu.



Najważniejsze - zmień podejście do aktywności fizycznej.


Nie zakładaj, że ćwiczenia mają ci dać efekt w postaci utraty kilogramów.

Ćwicz po to, żeby poczuć że twoje ciało jest silne.

Ćwicz po to, by zobaczyć progres.

Ćwicz po to, by oczyścić umysł z natłoku myśli i dać mu wytchnienie po całym dniu pracy.

Jeśli zapamiętasz te trzy zasady już nigdy nie przyjdzie Ci do głowy by katować się sportem, którego nie lubisz, tylko dlatego, że to jest modne.


Pierwszy krok, czyli pamiętaj, po co masz nogi.


Jeśli nigdy nie ćwiczyłaś, to rozpoczęcie od spacerów jest najlepszym rozwiązaniem. Staraj się chodzić wszędzie gdzie to możliwe, pójdź po schodach zamiast jechać windą, zaparkuj samochód dalej niż zwykle. Jeśli się da idź do pracy na piechotę.

Na dobry początek możesz zainstalować sobie miernik kroków w telefonie. Sprawdzaj przez tydzień ile robisz kroków dziennie. Nie przejmuj się, jeśli się okaże, że jest ich zawstydzająco mało - nie jesteś sama. Zamiast tego ustal sobie cel, że zwiększysz tę liczbę o 1 tys. dziennie. Jak już Ci się uda, za tydzień zwiększ ponownie - i tak aż dojdziesz do 10 tys. kroków dziennie - bo taką liczbę podaje się jako optymalną dawkę ruchu.


Spacery to mało, masz ochotę coś dodać, ale nie wiesz co? Wsłuchaj się w siebie.


Wybierając nową aktywność kieruj się emocjami i potrzebami.

Mnie żadna siła nie wyciągnie na łyżwy ani rolki, ale jeśli zapytasz czy idę na jogę, to powiem tak!

Musisz lubić sport, który wybierasz. Zaufaj sobie.

Zacznij od najmniejszej zmiany. Nie rzucaj się na fitness 4 razy w tygodniu.

Próbuj nowych rzeczy, eksperymentuj.

Szukaj wyzwań: myślisz, że pole dance świetnie wygląda, ale się wstydzisz. Tym bardziej spróbuj!

Niech skrępowanie tym, że to jest dla ciebie nowe nie powstrzyma cię przed próbą. Jeśli coś cię pociąga, być może jest dla ciebie i pomoże ci się rozwinąć.

Jak mawiał Oscar Wilde - pokusom trzeba ulegać, kto wie, czy się jeszcze pojawią ;-)



Zmieniaj.


Możesz trenować cyklicznie, bawić się tym. Jeśli powiesz sobie że chcesz zostać biegaczką, to ja cię uspokoję, że możesz po jakimś czasie przestać i przerzucić się na coś innego. Nie masz pięciu lat więc rodzice nie powiedzą Ci, że kupili Ci skrzypce za całą wypłatę, więc musisz chodzić na lekcje. Wybór dyscypliny sportu to nie związek na całe życie.

Nie będziesz wiedziała czy coś lubisz, jak nie spróbujesz!

Nie rozpisze ci tego żadna tabelka w Excelu! Nie podpowie żaden test. Emocji, frajdy, zapału trzeba doświadczyć i już.

Jeśli kiedyś już uprawiałaś sport przypomnij sobie co to było i co ci się w nim podobało.

Może w dzieciństwie chciałaś tańczyć, a nie było wtedy tylu możliwości co teraz? To dobry trop. Sprawdź, czy możesz do tego wrócić, czy nadal myśl o tym sporcie wywołuje przyjemne uczucia.

Jeśli twój stosunek do tej aktywności się zmienił to ok, o ile nie szukasz wymówek (czyli “już mnie to nie kręci, chcę spróbować czegoś nowego” jest ok, ale "jestem na to za stara” to już tylko wymówka).


Eksperymentuj, potraktuj poszukiwania aktywności dla Ciebie jako przygodę.


To ekscytujące poznawać nowe sporty, bo jako dorośli rzadko odkrywamy coś nowego.

Co ciekawe ciągle poszukujemy tej nowości i doznań, tylko nie wiemy gdzie znaleźć.

Trafiamy w ten sposób na kolejny shopping, albo szukamy przyjemności w łakociach.

Nie tędy droga. Jedno rujnuje portfel i środowisko, drugie rujnuje zdrowie i figurę.

Potraktuj wybieranie swojego ulubionego sportu jak przygodę.

Próbuj, możesz być wybredna, aż w końcu trafisz na coś ekscytującego.

Sporo klubów oferuje darmowe wejściówki, są otwarte zajęcia, możesz poszukiwać.

Taniec, sztuki walki, jazda na rowerze, wiosła, wspinaczka, możliwości jest wiele.


Wiedz co możesz, a co ci nie służy i to zaakceptuj.


Ja np. nie chcę wyjeżdżać w weekendy na górskie wycieczki, wolę spędzić ten czas z rodziną lub/i spotkać się ze znajomymi. Moja praca i działania wolontariackie wiążą się wyjazdami, zatem dla równowagi wybieram sport “miejscowy” i miejską włóczęgę.

Z tego też powodu zrezygnowałam na jakiś czas ze startów w długich biegach, bo przygotowania do maratonu i biegów ultra "zjadały" wszystkie weekendy.


Systematycznie zaczęłam biegać gdy mój syn skończył 6 miesięcy, dlatego że nic innego niż szybkie przebieżki nie wchodziło wtedy w grę. Szybko się wciągnęłam i uważam że to ciekawe jak ograniczenia odsłaniają nam nowe możliwości - bądźmy za to wdzięczne.

Ostatecznie ile osób trafiło na jogę w skutek problemów w kręgosłupem lub stawami, a potem okazało się, że joga zmieniła ich życie?


Jak mierzyć postęp? 


Jeśli lubisz chodzić na różnorodne zajęcia (czyli raz zumba, raz rowerki, raz basen) wybierz choć jedne, na których pojawiasz się systematycznie, najlepiej siłowe. Będziesz miała pomiar postępu. Bierzesz większe ciężary!? Świetnie. Później się męczysz? O to chodziło! Asany w jodze wychodzą ci coraz lepiej? Brawo, rozwijasz się, a Twoje ciało się wzmacnia!

Poczuj się pewnie w swoim ciele, pokochaj je, zobacz że jest silne, lub że wraca do sił.

Pamiętaj też, że z szacunku do ciała i siebie czasem musisz odpocząć od ćwiczeń. Nie miej wtedy wyrzutów sumienia, regeneracja jest równie ważna.

Jeśli z powodów zdrowotnych odpuszczasz jakąś aktywność, chodź nadal na spacery.

Tu również możesz zauważyć, że jesteś w stanie przejść dłuższy odcinek niż ostatnio.

To cudowne uczucie widzieć, że się robi postępy.


Ruch rodzi ruch. Jak się zmotywować?


Dużym nieporozumieniem jest myślenie, że osoby które są bardzo aktywne, są aktywne same z siebie.

Jest zupełnie na odwrót.

Nigdy nie zachce Ci się być aktywnym. Nie trzeba na to czekać jak na powołanie do zakonu.

Trzeba wyjść i zacząć się ruszać.

Trzeba znaleźć odpowiedź na pytanie: dlaczego to jest dla mnie dobre, a potem ruszyć się i iść. Umysł będzie nam zawsze podpowiadał, by zostać w domu.

Sekret polega na tym, by działać szybciej od swoich wymówek.

To jest ten moment, w którym najwięcej osób polega.

Pieczołowicie wybrany sport, starannie skomponowany plan treningowy, opłacone członkostwo w klubie, zrobiona zapowiedź w social mediach, dołączenie do popularnego wyzwania.

A co potem?

Najtrudniejszy moment to ten, gdy zaczynasz pakować torbę na trening lub przebierać się w strój do biegania.

Potem jest już z górki.


Patrzycie na te wszystkie wysportowane osoby i się zastanawiacie "jak im się tak chce?"


Otóż samo pytanie zawiera błędne przekonanie na temat sportu. My nie mamy ćwiczyć bo nam się chce (o ile nie jesteś ośmiolatkiem z nadmiarem energii spędzającym cały dzień na boisku, tylko dorosłą osobą, z całym dorosłym życiem do udźwignięcia), my mamy ćwiczyć by nam się chciało.

Dopiero gdy zaczniesz systematycznie się ruszać, zakochasz się w efektach jakie uzyskasz. Twoje ciało się zmieni, ale przede wszystkim twój mózg zacznie inaczej funkcjonować. Wtedy zacznie Ci się chcieć : chcieć podtrzymywać dobrą kondycję, chcieć robić postępy, chcieć zdrowiej się odżywiać.


Zacznij zatem od małych aktywności.


Pamiętaj o tym wybierając ćwiczenia - szanuj swoje ciało, przecież robisz to dla ciała właśnie.

Wybieranie sportu, który nas okaleczy mija się z celem (pozdrowienia dla startujących w maratonach w pierwszym roku biegania). 

Jak już otrzepiesz się z kurzu a twoje ciało się rozrusza, rozeznaj się, czy masz jakieś wady postawy, pamiętaj o swoich chorobach i szukaj aktywności dla siebie.

Na kilka pierwszych zajęć idź z nastawieniem, że masz prawo być najsłabsza w grupie, bo zaczynasz.

Często nie idziemy na ćwiczenia ze wstydu, że odstajemy od reszty.

Wiecie co? Na siłowniach jest sporo osób, które zdecydowały zmienić tryb życia. Brawo dla nich!

Jak widzę takie osoby, to myślę, że są bardzo odważne, bo zrobiły pierwszy krok, pokonały wstyd i przyszły budować swoje piękne i silne ciało.

Ważne by zacząć, szukać możliwości do codziennego ruchu i czuć się dobrze ze sobą.   


Powodzenia!


Dowiedz się więcej